Nie od dziś wiadomo, że uwielbiam kombinować z przepisamai i zmieniać je lekko po swojemu, a to ze względu na preferencje smakowe, to znów z powodu niemożności dostania pewnych składników...zdaża się też, że przez roztargnienie zapomina się dodać jakiegoś składnika :D
Tym razem w pierniczkowym szale popełniłam duńskie ciasteczka zwane również danish brown cookie czy brunkager właśnie.
Trafiłam na nie za pośrednictwem bloga Malwiny, który w tym roku był głównym źródłem przepisów na pierniczki. Tak więc od Malwiny udałam się do jej źródła czyli do kuchni Sue i Johna a od nich przeskoczyłam prosto do bloga Nordicfoodliving, z którego podkradłam skład ciasteczek zmieniając nieco proporcje i sposób wypiekania. Z tego pomieszania z poplątaniem wyszły boskie w smaku, cudownie aromatyczne i chrupiące, tak to te z serii twardych ciasteczek, pierniczki z pomarańczową nutką. Poza cudownym smakiem ich zaletą, nie licząc czasu chłodzenia jest szybkość i łatwość przygotowania (ok 25 minut łącznie z chłodzeniem masła z miodem).